Cykle, Lifestyle, Monthly favs

Monthly favourites – October 2017

2 listopada 2017

Październik przemknął koło nosa tak szybko, że nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć. Przyniósł ze sobą trochę deszczu, orkana Grzegorza, śnieg w Zakopanem, ale też kilka dni przepięknej złotej jesień, którą udało mi się uwiecznić tutaj. Przyszedł więc czas na to, by spróbować go podsumować.

Podsuwanie miesiąca to taki wdzięczny cykl, który można spotkać na niemalże każdym blogu lifestyle’owym. Niektóre z nich służą za swoisty newsletter, czyli wyliczenie tego, co w danym miesiącu pojawiło się na blogu, inne mają na celu odkrycie przez czytelnikami tego, co dzieje się za kulisami bloga. Od jakiegoś czasu nosiłam się już z rozpoczęciem tego cyklu, lecz trochę nie wiedziałam, jak się za niego wziąć – trochę kulis swojego życia już przecież odkrywam przed wami w cyklu Wyrwane z kontekstu. Co jeszcze mogłabym odsłonić?


Wyrwane z kontekstu to zbiór ujęć, których nie chcę upychać w czeluściach dysku, ale też które nie są częścią żadnej całości. Najczęściej stanowią kulisy i urywki z mojego życia.

Odpowiedź przyszła do mnie sama pewnego popołudnia, gdy stałam nad moją małą torbą na aparat i ze śmiechem dumałam, jak wcisnąć do niej wszystko, czego potrzebuję na kolejną fotograficzną wyprawę. I tak, chciałabym się z Wami podzielić tym, co w ciągu minionych 31 dni wywołało uśmiech na mojej twarzy. Bo to właśnie te małe, krótkie chwile szczęścia i uśmiechu powinny budować oraz wzbogacać nasze życie o dobre emocje i wspomnienia – bardziej, niż rzadkie podniosłe momenty. I tych chwil powinno być w nim jak najwięcej.

Zapraszam Was więc na otwarcie nowego cyklu „miesięcznych umilaczy”. Mam nadzieję, ze przypadnie Wam do gustu.

#urodziny

Co prawda skończyłam już 28 lat, ale ludzie w okolicach czterdziestki wciąż traktują mnie, jak małolatę. I to wkurza, ale z drugiej strony najwyraźniej muszę na nią wyglądać. A TO oznacza, że najwidoczniej nieźle się trzymam. 😉

Fotografia

Ten miesiąc zdecydowanie stał pod znakiem fotografii. W moje urodziny sprawiłam sobie pokaźny prezent (bo to już ten wiek, gdy prezenty kupuje się sobie samemu…) i do naszego skromnego duetu, czyli mnie i Lumixa, dołączył nowy kolega. I choć początki były dość oporne, to szybko stał się on pełnoprawnym członkiem ekipy, a Lumix szczęśliwie wcale a wcale nie miał powodu, by poczuć się zagrożonym.

Oficjalnie więc przedstawiam Wam nowego członka mojej fotograficznej rodziny – Fujifulm XT-20!

podsumowanie miesiąca

Zdjęcie wykonane aparatem Panasonic Lumix GX-7 i obiektywem Lumix G vario 25mm f1.7

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poszła za ciosem i w ramach prezentów urodzinowych nie poprosiła o jeszcze coś związanego z fotografią. Jako że ostatnio przeżyłam fazę zaintrygowania zdjęciami instant, skorzystałam z okazji i zasugerowałam mężowi prezent. I tak oto do stajni dołączył fantastyczny Fujifilm Instax Mini 9!

podsumowanie miesiąca

Firma Fujifilm nieźle na mnie w tym miesiącu zarobiła, nie ma co…

Lifestyle

#literatura

Przeczytałam 5 książek (i cóż, że większość to były romanse), w tym nowość na polskim rynku, czyli It ends with us Colleen Hoover. I to jest powieść, która kompletnie złamała mi serce. Wciąż nie potrafię dokładnie zebrać myśli, by opisać, co czułam w trakcie i po jej przeczytaniu. Gdybym wreszcie poskładała swoje odczucia w całość i napisała recenzję… czytalibyście? Dajcie znać w komentarzach.

Ach, byłabym zapomniała. Za swój komentarz pod postem konkursowym profilu Mordor na Domaniewskiej na facebooku wygrałam książkę! JA. Dacie wiarę? Jeszcze nigdy w życiu nic nie wygrałam!

Mordorowi jeszcze raz bardzo, ale to bardzo dziękuję.

#zdrowie #uroda

Zaliczyłam kolejne w tym roku zapalenie spojówek, które uświadomiło mi, że nawet najlepsza na świecie operacja nie uchroni mnie przed pewnymi przewlekłymi problemami z moimi oczami. I przed większymi wydatkami, bo oprócz wizyty u okulisty i szeregu kropli, wymienienia wymaga również większość kosmetyków do oczu. Myślę, że kobiety zrozumieją ten ból…

Tak czy siak staram się zobaczyć w całej tej sytuacji jakieś pozytywy, a jest nim niewątpliwie fakt, że wiem, gdzie i do kogo pójść po pomoc. Tym z Was, którzy – jak ja – mają chroniczne problemy z oczami i szukają dobrej opieki na południu polski, z czystym sumieniem polecam klinikę okulistyczną Optegra. Mam doświadczenia z placówkami we Wrocławiu i w Krakowie i obie trzymają naprawdę wysoki poziom. W pierwszej przeszłam operację oczu, którą większość lekarzy uznawała za niewykonalną, w drugiej zaś z nóg zmiata obsługa i podejście do pacjenta. Wierzcie mi – wiem, co mówię, bo sporo gabinetów i lekarzy obeszłam.

podsumowanie miesiąca

#moda

Znalazłam swoją wymarzoną cieplutką parkę, w której zakochałam się bez pamięci i była to miłość od pierwszego przymierzenia. Zamierzam przechodzić w niej całą, calusieńką zimę. Czekam z utęsknieniem na jej dostawę i aż mnie korci o jakiś post modowy, choć nigdy nie czułam się w tym temacie zbyt pewnie. Czytalibyście? Czy może uważacie, że takie wpisy są tutaj zbędne?

A jeśli wciąż Wam mało, dajcie znać w komentarzach, czy jest coś, o czym według Was powinnam pisać częściej lub też coś nowego, co chętnie byście przeczytali. Obiecuję, że żadnej sugestii nie pominę.


PSST!

Ostatnio rozszerzyłam nieco swoją obecność w internecie. Oprócz Facebooka i Instagrama, znajdziecie mnie również na Twitterze i Pintereście. Będzie mi bardzo miło, jeśli polubicie lub zaobserwujecie mnie, na którymś z tych profili.


Trzymajcie się ciepło.

Ściskam! / U.

You Might Also Like

  • Joanna Jabłonowska 2 listopada 2017 at 15:13

    Fajny ten aparacik Fujifilm Instax Mini 9, czy to taki który od razu drukuje zdjęcie na papierze?

    • Ula 2 listopada 2017 at 16:39

      Tak, dokładnie. 🙂 Kupuje się do niego specjalne wkłady, które bardzo przypominają polaroidy z dawnych czasów.