Dom i wnętrza, Lifestyle, Polecane

Koc z merynosa – cała prawda o instagramowym fenomenie

14 listopada 2017
koc z merynosa

Pamiętacie boom na koce z merynosa? Jakiś rok temu było o nich niezwykle głośno, a profile instagramowe przejął z takim impetem, że ciężko było znaleźć blogerki, które na jego tle nie prezentowały swoich skarbów. Nic w tym dziwnego – koce te wyglądają po prostu przepięknie i aż chce się pod nimi schować w zimne wieczory (sic). Ja również uległam tej modzie i wzdychałam do nich, scrollując aplikację. A jako że mam ciągoty do DIY i nie lubię przepłacać za produkty, przy których nie jestem do końca w stanie określić kosztów surowca i pracy, zdecydowałam się zrobić go sama.

Obecnie moda na te koce zmalała (bo wszyscy, którzy mieli je kupić, już to zrobili), lecz ich popularność wciąż trzyma się na wysokim poziomie. Dlatego jeśli rozważasz jego zakup, śpieszę z kilkoma praktycznymi obserwacjami, które poparłam swoimi osobistymi doświadczeniami z ponad roku „życia z kocem z merynosa”. Mam nadzieję, że odpowiem na kilka nurtujących pytań.

Koc z merynosa jest szalenie ciepły

I to jest chyba jego podstawowa – prócz wyglądu – zaleta. Jest to czysta wełna czesankowa, bez żadnych domieszek, najbardziej „surowy” splot. Otulasz się więc czymś, co grzało owcę w ekstremalnych temperaturach. Dlatego też można pod nim spać nawet w zimie przy otwartym oknie, mając na sobie satynową piżamę (testowałam osobiście). Jest po prostu nieludzko ciepły.

Koc z merynosa nie gryzie

Jeśli Cie gryzie, to nie jest to merynos lub masz bardzo, ale to naprawdę bardzo, delikatną skórę.

Koc z merynosa jest nieporęczny

Nie ważne, czy jest to wełna australijska, czy hiszpańska, swoje ona waży. Zapomnij więc o zabieraniu go w podróże, czy chociażby na ognisko, gdziekolwiek, gdzie wymagane będzie dużo noszenia lub ogranicza Cię limit bagażu. Jest też duży objętościowo i jeśli zamarzy Ci się ogromny koc na dwuosobowe łóżko, musisz znaleźć sporo miejsca na jego przechowanie.

Koc z merynosa się mechaci

I to jest cecha, o której mało kto mówi, bo gdyby mówiono otwarcie o tym, jak taki koc wygląda po roku normalnego użytkowania… nikt by go nie kupił.

To jest czysta, 100% wełna. Skoro swetry z domieszkami potrafią się „kudłaczyć”, nie oczekuj, że taki surowiec nie będzie. I fakt, że jest to wełna merynosowa nie stanowi wyjątku.

To jest zatem koc tylko dla ozdoby. Jeśli będziesz go używać (tak jak ja) do codziennego opatulania się – a temu ciężko się nie oprzeć, zwłaszcza w zimie – bądź przygotowana na to, że skończy tak, jak mój. Ach, i w przeciwieństwie do wełnianych swetrów, nie wygolisz go maszynką. 😉

Koc z merynosa trudno wyczyścić

W pralni na moje pytanie, czy da się wyprać taką rzecz chemicznie, panie z obsługi zrobiły wielkie oczy i powiedziały, że nawet jeśli, to one i tak na takie rzeczy nie mają cennika. Pozostaje więc pranie samodzielne

Jeśli koc jest niewielki, możesz go włożyć do pralki, na delikatny program, pranie w zimnej wodzie, bez wirowania. Większy koc wymaga prania w… wannie (o ile ją posiadasz). Ponadto, musi schnąć poziomo (inaczej wełna się naciągnie). A teraz wyobraź sobie taki nieodwirowany ciężki wełniany koc rozwieszony na suszarce w domu… Trochę szkoda paneli, nie?. Pozostaje więc suszyć go w lecie – w ogrodzie lub na balkonie.

koc z merynosa

Koc kocowi nie równy

Mało kto o tym wspomina, ale merynosy hodowane są w różnych krajach (tak, tak, również w Polsce). Kraj hodowli i jego klimat wpływają na wełnę – tam gdzie jest cieplej, jest ona z reguły cieńsza, miększa i delikatniejsza. Ze względu na klimat, najlepszej jakości wełna pochodzi z Australii (jest tym samym najdroższa). Ja miałam okazję porównać ją z hiszpańską, południowoniemiecką i polską – różnica w miękkości australijskiej jest zauważalna, lecz pomiędzy pozostałymi trzema już minimalna. We wszystkich przypadkach jest ona jednak znacznie delikatniejsza od normalnej wełny, a co najważniejsze – jak już pisałam – nie gryzie.

Opierając się na niewiedzy klientów, sprzedawcy na Etsy często próbują ugrać wyższą cenę na kocach wykonanych z wełny „nie-australijskiej” w cenie merynosa australijskiego. Jeśli zależy Ci na najdroższej i najlepszej jakościowo wełnie, sam fakt, że napisane jest 100% merino powinien zapalić Ci nad głową żółtą lampkę. Kupując tak drogi koc, upewnij się, że jest to rzeczywiście 100% wełna z merynosa australijskiego.

Koc z merynosa robi się bardzo szybko

Wysoka cena nie odzwierciedla kosztów pracy, bowiem wprawne ręce koc z merynosa zrobią w … 2 godziny! Dlatego też płacąc ponad 1000 PLN za koc upewnij się, że jest on wykonany z najlepszej gatunkowo wełny australijskiej, bo wyłącznie ta w połączeniu z kosztami pracy może generować tak wysoką cenę.

Zachęcam Cię więc do zrobienia go własnymi rękami. Na początku polecam poćwiczyć na pociętych pasmach np. starego prześcieradła. Ja nie plotłam swojego na rękach, bo wbrew pozorom jest to dość problematyczne, zwłaszcza przy dużych gabarytach koca. Filmik, na podstawie którego się szkoliłam znajdziecie poniżej.

PS. Wełna z merynosa (nie ważne jakiego pochodzenia) jest bardzo delikatna i łatwo ją przedrzeć, dlatego koce te trzeba pleść bardzo ostrożnie!

Gdy wpadłam na pomysł zrobienia koca, wszyscy moi bliscy byli nastawieni sceptycznie, począwszy od mojej mamy, która miała za zadanie odebrać wielką siatę motków w Poznaniu (większą od niej samej), po mojego męża, przypatrującego się ze sceptyczną miną salonowi, tonącemu w czesance. Dziwnym trafem jednak, gdy już go zrobiłam, nie mogłam się nim nacieszyć, bo albo znajdywałam męża opatulonego w merynosa na kanapie, albo innych członków rodziny, przekazujących go sobie z rąk do rąk.

Jedno jest pewne – urok merynosa przyciąga wszystkich.

Czy żałuję wydanych na jego zrobienie pieniędzy? Zdecydowanie nie. Gdybym nie miała większych wydatków w tej chwili, pewnie nawet zrobiłabym kolejny. (Tym razem w kolorze popielu. 😉 ) I biorąc pod uwagę, że czeka mnie urządzanie swojego własnego lokum, bardzo możliwe, że w koszty wykończenia wpiszę koszt wełny, a stary koc podaruję temu członkowi rodziny, który patrzy na niego najbardziej tęsknie.

Nie wydałabym jednak na niego 1000 PLN.

Ufff, to chyba na tyle. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie śmiało w komentarzach. Postaram się na wszystkie odpowiedzieć.

koc z merynosa

Ściskam mocno! / U.

You Might Also Like

  • Karolina 14 listopada 2017 at 22:35

    Przyznam,że i ja miałam swego czasu ochotę na taki cudny koc,oczywiście wszystko za sprawą Instagramowego szału jaki na nie panował,lecz po zobaczeniu cen moja determinacja znacznie spadła,mimo to w dalszym ciągu nie wykreśliłam go ze swojej listy marzeń.Zmieniłam zdanie dopiero w momencie,kiedy spotkałam się z merynosowym kocykiem na żywo-takim używanym na co dzień i zobaczyłam jak okropnie się mechaci. Z tego co pamiętam właściciele nie mieli go jakoś bardzo długo,a jak na mój gust wyglądał tragicznie.Ten widok skutecznie mnie zniechęcił do zakupu,bowiem bardzo nie lubię inwestować w rzeczy,wobec których mam podejrzenie,ze łatwo się zniszczą (zwłaszcza,że mam w domu sierściucha,którego zwyczaje znacznie przyspieszają takie procesy) . :/

    • Ula 15 listopada 2017 at 15:30

      Dokładnie tak. Gdybym teraz robiła drugi, to tylko z założeniem, że ma służyć jako dekoracja, a z drugiej strony te pieniądze można wydać na znacznie pożyteczniejsze dekoracje… I dlatego wciąż się waham. ?

  • Pistacjowatarta 22 listopada 2017 at 12:14

    Ile cennej wiedzy! Najbardziej przydatny post na temat tych pięknych koców! Rozwiałaś moje wszystkie wątpliwości i dzięki Tobie czuję się maksymalnie doinformowana 😉 Od dawna do nich wzdycham – są niesamowicie fotogeniczne, jednak ceny mocno zniechęcają. Czaję się i czaję, a dopiero Ty uświadomiłaś mnie, że można taki wyczarować w domowym zaciszu. Mogę zapytać jak mniej więcej wyglądają koszty wełny?

    PS. Pierwsze zdjęcie to mistrzostwo! Jak z katalogu 😮 Masz piękne usta 😉

    • Ula 22 listopada 2017 at 13:04

      Bardzo się cieszę, że wpis Ci pomógł, bo właśnie o to mi chodziło. 🙂 Jeśli chodzi o koszt wełny – za wełnę południowoniemiecką zapłaciłam jakieś 300 złotych i szczerze uważam, że 350 zł to jest max, ile można wydać na taki koc. A wystarczy, żeby zawinęła się w niego jedna osoba. 😉 Możesz także przejrzeć Alliexpress, tam w przyzwoitych cenach można zamówić wełnę z merynosa australijskiego, ale opłaca się tylko przy dużych ilościach… I trzymam kciuki, plecenie tego koca to dla mnie była super frajda i bardzo odprężające zajęcie. 🙂
      PS. Dziękuję za komplement, tak mi się miło zrobiło! 🙂

  • Magda M blog 1 grudnia 2017 at 12:28

    Trafiłam tu z link party jest rudo. Świetny wpis! Sama zastanawiam się nad zrobieniem koca ale nie wiem czy przy dwójce małych dzieci jest sens… A zdradzisz ile Cię wyniósł i jakie masz wymiary?

    • Ula 1 grudnia 2017 at 19:04

      Bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał 😊. Jeśli chodzi o wymiary, mój ma ok. 1mx1.5m. Ja wybrałam wełnę południowoniemiecką i za całość zapłaciłam ok. 300 PLN.
      Jeśli chodzi o merynosa vs dzieci 😉 to myślę, że zależy to od Twoich pociech – jeśli są starsze i słuchają mamy, to być może merynos przetrwa. 😉 Ale generalnie jest to koc dla oka, nie dla ciała…