Lifestyle

Kindle. Dlaczego warto go mieć?

4 kwietnia 2018
kindle

O Kindle’u, urządzeniu do czytania książek w formie elektronicznej śmiało można powiedzieć, że zrewolucjonizował światowy rynek wydawniczy. W czasach, gdy ludzie częściej wybierają formę elektroniczną od papierowej, a rynki wydawnicze notują spadki, pokuszę się o opinię, że czytniki ebooków ratują czytelnictwo. Doskonale wpisują się w przyzwyczajenia ludzi do „życia instant”, zakupów i załatwiania spraw przez internet, otrzymywania wszystkiego tu i teraz, bez konieczności wychodzenia z domu. Idą również w parze z wciąż rosnącą świadomością ekologiczną, w tym przede wszystkim z ograniczaniem zużycia papieru. W tym świecie tworzenie elektronicznych wydań książek jest oczywistym kierunkiem, w którym podążają firmy – i trudno się im dziwić.

Myślę, że nie minę się bardzo z prawdą gdy powiem, że wynalezienie ebooków wpłynęło pozytywnie na odsetek ludzi czytających więcej niż przysłowiową jedną książkę w roku. Dlaczego tak się dzieje? Co jest takiego w Kindle’u, że skłania do kupna? I dlaczego Ty również na nim skorzystasz?

Oczywiście, powielam temat – jeśli kusił Cię zakup Kindle’a z pewnością trafiłeś już na inne artykuły na jego temat. Jednak, z jakichś powodów wciąż go nie posiadasz. Może nie interesują cię same technikalia, a ocena realnego użytkownika? Może nie wierzysz w wiarygodność recenzji pochodzących ze stron, które przecież z tych recenzji żyją? Właśnie dlatego przychodzę dziś do Ciebie ze swoimi odczuciami na temat tego słynnego czytnika.

Sama jeszcze kilkanaście miesięcy temu do Kindle’a nie byłam przekonana. Choć nie lubię tabletów, zbyt dużo czasu spędzam nad smartfonem i perspektywa wpatrywania się w kolejne świecące urządzenie działała na mnie odpychająco. Książki papierowe miały dla mnie klasyczny urok – zapach papieru, przewracanie kartek, zaznaczanie tekstu i, tak, zaginanie rogów. Jednakże, do najbliższej biblioteki porządnie zaopatrzonej w nowości wydawnicze miałam zdecydowanie za daleko i nie po drodze. A co tu dużo mówić, nowe książki są po prostu drogie. W rezultacie, czytałam zdecydowanie za mało.

Pewnego dnia moja koleżanka dała mi się pobawić swoim Kindlem i gdy na własne oczy przekonałam się, że nie taki diabeł straszny jak go sobie malowałam, diametralnie zmieniłam swoją opinię. Więcej, zakochałam się w tym urządzeniu tak mocno, że niecały tydzień później miałam już swojego własnego białego Kindle’a, a w chwili, gdy go włączyłam wiedziałam już, że będzie to najlepszy zakup elektroniki w moim życiu.

No dobrze, teraz pewnie spytasz, czym ten Kindle tak uwodzi?

Waga i objętość

Kindle sam w sobie jest bardzo lekki. Jego waga i objętość zwiększy się nieznacznie, w zależności od etui, które dla niego wybierzesz (do czego zawsze zachęcam). Wciąż jednak pozostaje bezkonkurencyjnie lżejszy niż jakakolwiek książka. Zajmuje też nieporównywalnie mniej miejsca w torebce, plecaku, czy bagażu podręcznym. To czyni z niego cichego bohatera każdego wyjazdu.

Jeśli tak jak ja, zabierasz ze sobą przynajmniej 3 książki na urlop, zakup Kindle’a będzie strzałem w dziesiątkę. W bagażu pozostaje dużo więcej miejsca, które możesz zapełnić dodatkowymi ubraniami lub pamiątkami z wyjazdów.

Podświetlany i matowy ekran

Większość obecnie sprzedawanych Kindle’ów posiada podświetlany ekran, którego jasność można dowolnie regulować według potrzeb. To duża zaleta, jeśli dbasz o oczy i nie chcesz ich męczyć, czytając w złym świetle.

Światło emitowane przez Kindle’a jest inne niż te emitowane przez smartfony i tablety. W smartfonach światło wychodzi ze „środka” ekranu, równomiernie z całej jego powierzchni – stąd efekt „bicia po oczach”. Ekran Kindle’a podświetlany jest przez diody umieszczone u góry i dołu ekranu. W połączeniu z „papierową” matrycą, światło nie uderza bezpośrednio w twarz, a dzięki temu – nie męczy oczu.

Dodatkowym atutem ekranu jest jego matowość – nie odbija on promieni, nie tworzy refleksów, co ma duże znaczenie w sytuacjach, gdy na matrycę pada mocne (naturalne, czy nie) światło.

Pamięć wewnętrzna

Na Kindle’u możesz zmieścić ok. 2 tysięcy książek. Sporo, nie? Zdecydowanie więcej, niż zdołasz upchnąć do wakacyjnej walizki. Jeśli dodatkowo czytasz szybko albo masz tendencję do czytania kilku książek na raz, czytnik uratuje Ciebie… i Twój kręgosłup.

Regulacja wielkości czcionek

Kindle posiada wiele możliwości dostosowania tekstu do preferencji użytkownika: możemy m.in. zmienić wysokość linii, szerokość marginesów, zmienić rodzaj czcionki, a także – jej rozmiar. Jeśli więc tak jak ja borykasz się z wadą wzroku, a przy czytaniu papierowych wydań lądujesz dosłownie „z nosem w książce” – jestem przekonana, że docenisz tę funkcję. Bo – wbrew legendom – wytężanie oczu wcale nie wpływa na nie pozytywnie.

Wirtualne słowniki językowe

Odkąd odeszłam z korporacji i przestałam używać języka angielskiego na co dzień, staram się czytać jak najwięcej książek w tym języku. Niestety, jakkolwiek dobrze nie zna się języka, zawsze znajdzie się nowe słówko, które trzeba sprawdzić. Toteż czasem więcej zerkałam w telefon na słownik internetowy, niż skupiałam na samej lekturze…

Kindle daje możliwość załadowania specjalnie przygotowanych pod niego słowników językowych, dzięki którym tłumaczenie poszczególnych słówek odbywa się w czasie rzeczywistym. Wystarczy, że klikniesz na nieznane słowo, a wyświetla się dodatkowe okienko z jego tłumaczeniem. No nie mów mi, że to nie jest fantastyczna funkcja!

Ja dzięki niej pokochałam Kindle’a całym sercem.

Dostępność i cena książek

Wersje elektroniczne książek są zazwyczaj tańsze niż ich papierowe odpowiedniki (często nawet o ok. 25%!). Co więcej, nie musisz po nie jechać do księgarni albo czekać kilka dni na kuriera, gdy kupisz je online. Książka w formacie .mobi jest dostępna automatycznie po zakupie.

Trzeba mieć na uwadze, że często zdarzają się sytuacje, gdy wydanie papierowe ukazują się wcześniej niż ich wersje elektroniczne. Nigdy nie miałam z tym problemu, lecz jeśli dla przykładu żyjesz z czytania książek, może być to problemem.

Super, powiesz mi, tyle plusów i żadnych minusów? Już to gdzieś czytałem.

Och, Kindle ma ich wiele, choć ich lista jest zazwyczaj subiektywna. Mówiąc jedynie za siebie, poniżej wyliczę, co przeszkadza mi w tym urządzeniu.

Ergonomia

Kindle bez etui sprawia wrażenie bardzo delikatnego. Pomimo tego, że pokryty jest specjalną powłoką, która ma zapobiegać wyślizgiwaniu się z rąk, zawsze odnoszę wrażenie, że jestem o włos od upuszczenia go. Dlatego też każdemu radzę się zaopatrzyć w etui – to, co prawda zwiększa gabaryty urządzenia, lecz dodatkowo chroni ekran przed zarysowaniem, o które łatwo, gdy nosimy go w torebce czy plecaku.

Czarno-biały, mały ekran

Na co dzień ekran o przekątnej 6″ jest jak dla mnie idealny. Są jednak przypadki, gdy brakuje mi więcej powierzchni i irytuje jego monochromatyczność. Tak się dzieje zwłaszcza w sytuacjach, gdy czytam książki uzupełnione o fotografie, które w wersji papierowej są wielobarwne i drukowane w formacie A4. (Tak było chociażby w trakcie lektury książki Adama Bieleckiego). W takich sytuacjach czytanie trochę traci na uroku.

No, ale przecież nikt nie broni kupić wersji papierowej. 😉

Ładowanie

Bateria w Kindle’u, choć niespotykanie wytrzymała, również ma swoje granice. Jak przystało na złośliwość rzeczy martwych, najczęściej zdarza się to wtedy, gdy jesteśmy w momencie kulminacyjnym książki lub chcemy po nią sięgnąć po długiej przerwie, podczas której Kindle „poczuł się niepotrzebny”. 😉 Warto pamiętać, że – tak jak w innych urządzeniach – szybkość rozładowywania się baterii jest wprost proporcjonalna do częstości użytkowania. Reklamowane 2 tygodnie to tak naprawdę 4 (max. 5) dni intensywnego czytania. Dlatego, biorąc Kindle’a na wyjazd, pamiętaj o ładowarce.

Nie zaznaczymy tekstu, nie przykleimy zakładki

No, to może nie do końca prawda – Kindle jest wyposażony w obie te funkcje, są one jednak cyfrowe. Powrót do zaznaczonego tekstu jest niewygodny, a ze względu na czarno-biały ekran nie wyróżnia się on tak, jak kiedy zaznaczamy go na papierze zakreślaczem.

Osobiscie, w ogóle nie korzystam z tych funkcji i są dla mnie irytujące. Dlatego też uważam, że pewne książki – podręczniki, poradniki – kompletnie się na Kindle’a nie nadają i wciąż kupuję je w wersjach papierowych.


Czy Kindle zwiększył ilość książek, które przeczytałam? Diametralnie. Od jego zakupu, czyli w trochę ponad rok, przeczytałam ok 100 książek, podczas gdy dawniej z trudem przekraczałam 5 rocznie. Co ciekawe, większość z nich to były tzw. „książki na jeden raz”, do których nigdy nie wrócę i których nie postawiłabym na półkach, bo tylko zbędnie zajmowałyby przestrzeń. W takich sytuacjach Kindle to rozwiązanie idealne.

Zaletą Kindle’a jest właśnie to, że tak na prawdę nic nie musisz – nawet go posiadając, możesz wciąż kupować wydania papierowe, jeśli masz na to ochotę. Ja wciąż to robię, ale – szczęśliwie – tylko wtedy, kiedy jestem przekonana, że dana książka stanowi wartość samą w sobie i stojąc na półce pokazuje to, kim jestem.

I pewnie myślisz sobie teraz, że niby wszystko pięknie, ale Ty i tak wolisz zapach papieru, szelest przekładanych kartek i tak dalej. Mój mąż też tak mówił. Gdy proponowałam mu, że zamówię Kindle’a również dla niego, uderzał w najbardziej nostalgiczną nutę, jaką potrafił. A potem przez miesiąc, gdy ja oddawałam się błogiemu e-czytelnictwu, krążył wokoło mnie i łypał spode łba zazdrośnie, aż wreszcie nie wytrzymałam tej ewidentnej presji i kupiłam też i jemu. Do książek papierowych już nie chce wracać. 🙂

To co, przekonałam Cię?
Ściskam! / U.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply