Cykle, Polecane

Kim jestem? Jubileuszowe 20 faktów o mnie

22 sierpnia 2017
kilka faktów o mnie

Kochani! Dzisiejszy post będzie zawierał mniej zdjęć, a więcej tekstu, ale mam ku temu powody. Przedwczoraj na moim facebookowym fanpage’u padł mały rekord – jest Was już tam za mną ponad 500! I choć wiem, że w standardach blogerskich nie jest to liczba zwalająca z nóg, ale tak – mnie zwala.  Chciałabym, żebyście wiedzieli, jak wiele to dla mnie znaczy. Jesteście wspaniali! Fakt, że obdarzacie mnie zaufaniem i – mam nadzieję – pewną dozą sympatii oraz to, że jesteście ze mną i zdecydowaliście się śledzić moje blogowe poczynania są dla mnie niesamowicie ważne i dają mi motywację do dalszych działań.

Uznałam więc, że jestem wam winna to, by dać się poznać bliżej. (I może kiedyś uda mi się bliżej poznać Was.) Przygotowałam więc kilka faktów o mnie – niektóre są śmieszne, do niektórych ciężko mi się przyznać, ale wszystkie są 100% prawdziwe.

To co, zaczynamy?

#1

Nie cierpię swojego pełnego imienia – odkąd będąc dzieckiem obejrzałam „Małą syrenkę”. Miałam ogromny żal do swoich rodziców, że obdarzyli mnie imieniem po wstrętnej ośmiornicy i nie docierało do mnie, że bajka pojawiła się w Polsce 9 lat po moim urodzeniu.

Źródło: Google
#2

Uwielbiam wszystko, co niezdrowe. Pizzę! Sery*! Hamburgery! Crunchipsy o smaku Chakalaka mogłyby być moim jedynym źródłem pożywienia, gdyby posiadały wszystkie składniki odżywcze i nie tuczyły. Równocześnie, bardzo dbam o zdrowe odżywianie, toteż moje życie to ciągła walka pomiędzy tym, co powinnam zjeść, a tym, co zjeść bym chciała.

*Najbardziej te roztopione i ciągnące się w nieskończoność.
#3

Nie przepadam za słodyczami. Jeśli każesz mi wybierać pomiędzy lodami a frytkami belgijskimi, wybiorę te drugie. (Albo zjem oba…)

#4

Lubię sport (treningi funkcjonalne, rower, snowboard, trekkingi górskie), ale bardzo ciężko mi się do niego zmusić. Dlatego też moje ćwiczenia nie są regularne, a przybierają formę zrywów, przeplatanych np. tygodniowymi przerwami. Wciąż nad tym pracuję.

#5

W dzieciństwie szalałam za Pokemonami i wciąż je uwielbiam. Ciągle po cichu marzę o tym, że kiedyś okaże się, iż te cudowne stworki istnieją naprawdę. A wtedy przemierzałabym świat na grzbiecie Charizarda.

#6

Znam się na samochodach lepiej od niejednego mężczyzny (w tym mojego męża), a to dzięki mojemu wspaniałemu tacie, który dzieli się ze mną swoją wiedzą mechaniczną, odkąd zrobiłam prawo jazdy.

#7

Panicznie boję się wszelkich latających owadów. Do tego stopnia, ze potrafię narobić sobie wstydu w restauracji, uciekając z płaczem i krzykiem przed jakąś zbłąkaną osą.

#8

Nienawidzę truskawek.

#9

Co do zasady nie jadam rosołu, ale jeśli dodacie mi do niego choćby odrobinę przecieru pomidorowego, to poproszę o dokładkę.

#10

Obejrzałam wszystkie odcinki „Chirurgów”.

#11

Nigdy nic sobie nie złamałam. Bo jak już coś robię, to konkretnie. Dlatego w liceum zerwałam 2 więzadła i pogruchotałam sobie łąkotkę. Rehabilitowałam to przez rok. Do teraz prawe kolano pomaga mi przewidywać zmiany pogody.

#12

Nie potrafię tak po prostu spacerować – chodzę tak szybko, że zawsze wyglądam, jakbym się gdzieś spieszyła.

#13

Od szóstego roku życia gram na pianinie.

#14

Dopiero na studiach granie na pianinie polubiłam.

#15

Nienawidzę gotować. Stanie przy garach to dla mnie najgorsza forma pokuty. Przyrządzę tylko to, co wymaga pieczenia w piekarniku. Mam więc wielkie życiowe szczęście, że mój mąż gotuje dla mnie.

#16

Od liceum mówię biegle po angielsku, ale dopiero w zeszłym roku odwiedziłam kraj, w którym angielski jest językiem ojczystym.

#17

W podstawówce byłam przezywana „Sowa”, ze względu na moje duże oczy. Nienawidziłam tego i chciałam je zmniejszyć. Dzisiaj dziękuję za nie losowi.

#18

Zawsze byłam typem sportowej chłopczycy. Obecnie staram się ubierać bardziej kobieco, ale tak naprawdę najbardziej lubię chodzić w obszernych bluzach z kapturem i sportowych butach.

#19

Rzadko noszę obcasy, chociaż przy moim wzroście powinnam. Ostatni raz miałam je na nogach na własnym ślubie i cud, że nie skręciłam sobie obu kostek.

#20

Jestem do bólu ironiczna. Czasem moja ironia jest tak zaawansowana, że ludzie myślą, iż jestem po prostu głupia. Albo że naprawdę uważam, że miejsce kobiet jest w domu przy garach (patrz punkt #15).

To by było na tyle, ale spokojnie – jest więcej. Trzymam je na inne jubileusze. Dlatego, jeśli jesteś mnie ciekawy, podoba Ci się to, co robię, to będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się z innymi, ze jest taka jedna ośmiornica, która lubi Pokemony i odda Ci wszystkie truskawki, która prowadzi najfajniejszego bloga na świecie.

Jestem kobietą. Uwierz więc, taki gest na pewno zapamiętam.

Ściskam! / U.

You Might Also Like