Podróże

Hallstatt. Austriacka perełka, którą trzeba zobaczyć

29 marca 2018

Wiosna, mocno w tym roku spóźniona (kupiliście już choinki na Wielkanoc?),nadciąga z paroma dłuższymi weekendami, coraz cieplejszymi dniami oraz powiewem energii. I choć jeszcze nie zachwyca, lada tydzień wybuchnie plejadą zapachów i barw oraz mnogością pięknych słonecznych dni. Warto to wykorzystać i wyjechać gdzieś, jeszcze przed otwarciem letniego sezonu turystycznego, gdy atrakcje nie są jeszcze przepełnione ludźmi.

Jeśli tak samo jak mnie „nosi Cię” i szukasz inspiracji na przedłużony weekendowy wypad, z ogromną przyjemnością prezentuję Ci jedno z najurokliwszych miejsc, jakie do tej pory widziałam.

Hallstatt

O mieście tym dowiedziałam się przypadkiem, uprawiając jedną z moich ulubionych „pasywności” (tj. aktywności nie wymagających ruchu 😉 ), czyli układając puzzle (konkretnie te), Spędziłam kilkanaście koszmarnych godzin dopasowując do siebie elementy: najpierw gór, później wody, a na koniec – o zgrozo – zieleni. Po tym wszystkim (i odkryciu, że zgubiłam jeden element układanki) poprzysięgłam sobie, że wielogodzinne wpatrywanie się w ten krajobraz nie może pójść na marne i odwiedzenie tego miejsca w realu wpisałam na moją listę rzeczy, które chcę zrobić w życiu.

Traf chciał, że jakiś czas temu znajomi, z którymi tradycyjnie raz w roku gdzieś wyjeżdżamy, uparli się na wyjazd do Salzburga. Podeszłam do tego skrajnie antypatycznie, bo spędzenie w trasie z i do Krakowa 20 godzin (z zaplanowanych trzech dni), było dla mnie pomysłem tylko delikatnie mówiąc niezasadnym. Zupełnym przypadkiem jednak zerknęłam na mapę i odkryłam, że stolica austriackich Alp znajduje się zaledwie godzinę drogi od Hallstatt, więc uznałam, że ok, przystanę na tę eskapadę, ale wyłącznie i tylko pod warunkiem, że tam pojedziemy.

Pojechaliśmy. Górskimi serpentynami i długim tunelem wydrążonym w litej skale, okalającym Hallstatt, dotarliśmy do miejsca, z którym do końca XIX wieku kontakt utrzymywano tylko drogą wodną przez jezioro – nazwane od miasteczka Hallstätter See. Akwen ten jest szeroki na niemal 6km, długi na trochę ponad 2km, a jego głębokość sięga 125m. To nad nim powstała jedna z najstarszych w dziejach cywilizacji nie tylko europejskiej, ale i światowej osada, zawdzięczająca swoje istnienie wydobywanej tam od 4000 lat soli, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

hallstatt

hallstatt

Miasto-pejzaż

Hallstatt to nie miasteczko – to pocztówka. Nie bez powodu uważane jest za najpiękniejsze miejsce Austrii. Sprawia wrażenie drobnego, nieśmiałego, przytulonego do zbocza góry, jakby ze strachu przed sturlaniem się do wody. Ogromne szczyty je okalające potęgują to wrażenie, nadają kontrastu, przytłaczają monumentalnością. Ale Hallstatt nie tylko sprawia wrażenie drobnego – to po prostu małe miasteczko, zbiorowisko drewnianych domków usytuowanych po obu stronach jedynej ulicy, ciągnącej się wzdłuż brzegu jeziora, z maleńkim ryneczkiem oraz niezliczonymi wąskimi dróżkami ciągnącymi się w górę. Przytulone do zbocza uliczki wijące się we wszystkie strony prowadzą do urokliwych zakamarków pełnych znakomicie utrzymanych drewnianych domostw, okolonych feerią zieleni i kwiatów.

Sława Hallstatt jest tak duża, że rocznie odwiedza ją około 2 mln turystów – i to czuć, zwłaszcza w południe i w godzinach wczesno-popołudniowych, gdy przez tłumy ciężko się przecisnąć. Równie trudno znaleźć miejsce parkingowe, bowiem do samego miasteczka nie da się wjechać samochodem i trzeba go zostawić w specjalnie do tego wyznaczonych, płatnych strefach. Jeśli więc planujesz się do niego wybrać, kwiecień i wczesny maj to moim zdaniem ostatni „luźny” termin na zwiedzanie.

Nie jest to miejsce, w którym można spędzić tydzień, lecz warto przyjechać tam na jeden cały dzień. My na jego zwiedzenie mieliśmy zaledwie kilka godzin, a to zdecydowanie za mało. Warto wybrać się do kopalni soli, do której można się dostać za pomocą kolejki szynowo-linowej. Gdybym mogła, weszłabym też na platformę widokową Skyview, skąd rozciąga się widok na całe miasteczko i jezioro, a także wykupiła rejs statkiem po akwenie. Jeśli jednak nie masz na to czasu, a chcesz zrobić swoje własne zdjęcia Hallstatt na wzór tych z internetu – nie martw się: większość z nich została zrobiona z poziomu ulicy.

Serdecznie polecam Ci wybrać się tam przynajmniej raz w życiu. Z pełną odpowiedzialnością zapewniam, że nie będziesz żałować.

Zresztą co ja tam będę mówić. Po prostu popatrz na zdjęcia.

Uściski! / U.
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt
hallstatt

hallstatt

You Might Also Like