O mnie

Wystarczająco dorosła, by wziąć kredyt na 30 lat, ale na tyle, by jeszcze czasem bez wyrzutów tulić ulubioną maskotkę. Ekstremalna estetka o niebywałej słabości do niezdrowego jedzenia. Prędzej zapomni portfela niż aparatu.

Cześć, mam na imię Ula. A to jest mój raj.

Jestem przedziwną mieszanką Wrocławianki, która od blisko dekady mieszka w Krakowie. Mówię „na dwór” i „weźże”. W łazience mam kafelki, ale w domu czasem wywala mi korki. Jem jagody i andruta. Poza tym jestem ekstremalną estetką (a przynajmniej tak mówią o mnie współpracownicy), choć wcale nie idzie to w parze z kreatywnością. Moje życie to ciągła walka pomiędzy tym, co jeść lubię (fastfoody), a tym, co jeść powinnam. Uwielbiam długie jesienne wieczory, seriale i posiadówy przy winie i desce serów, a najlepiej wszystko to razem.

Na co dzień ogarniam social media ludziom, którzy lepiej ode mnie ogarniają „poważne” sprawy. W wolnych chwilach planuję podróże, na które prawie nigdy nie mam czasu (lub pieniędzy), przemykam przez miasto srebrną skodą, robię demolkę w kuchni (czytaj: gotuję) i katuję Kindle’a. Zdarza mi się coś napisać.

Mam nadzieję, że dasz mi się porwać do mojego świata i pokazać, co mi w duszy gra.